- Uh hej - Popatrzyłam z niedowierzaniem na Jai'a i Ariane. Wszystko zatrzymało się. Nie mogłam nic z siebie wydusić.
- Cześć bracie. - Usłyszałam głos Beau za mną - Iiii cześć Ariana. - Wyciągnął do niej ręke a ta szybko uśmiechnęła się i odwzajemniła uścisk. Tak, pewnie, zachwycajcie się panią z Ameryki, a mnie zostawcie na ziemi. Idźcie, nie przejmujcie sie mną.
- Co wy robiliście? - Powiedział tym razem Jai, kucając przede mną i podając mi rękę. Położyłam swoją dłoń na jego, powoli wstałam i otrzepałam się.
- Aż tak bardzo Cie to interesuje? Lepiej powiedz co Tu robicie... Razem... I Ariana.
- No tak, jak widać Ari przyleciała z LA. Chciałem jej pokazać Melbourne i wam ją przedstawić. - Odpowiedział, biorąc czerwono włosą za ręke i uśmiechając się do niej. Oh, jak słodko. Czyż oni nie są cudowni?Ahh, ten mój sarkazm. Dobry przyjaciel każdego człowieka.
- To świetnie.
- A, Sam to jest Ariana, Ariana to jest Sam. - W końcu (chyba, bo nie jestem pewna czy chciałam ją poznać) pan Brooks raczył nas siebie poznać.
- Hej, dużo o Tobie słyszałam. - Powiedziała tak szybko, że prawie nie zrozumiałam co powiedziała.
- Um, tak hej. Ja o Tobie nie musiałam dużo słyszeć. - Wymamrotałam dziwnie, wyciągając ręke.
- To może chodźmy do nas? - Kilku sekundową ciszę przerwał Beau.
- Sory, ale ja nie mogę. Powinnam już być w domu.
- Sam, mogę z Tobą chwile pogadać? - Jai podszedł bliżej mnie, patrząc mi w oczy.
- Nie no... Tak... Jasne. - Zaczęłam cicho. Poczułam jak kładzie ręke na moich plecach, popychając mnie lekko do przodu.
- Co się dzieje?
- Co? A co ma sie dziać? Nic się nie dzieje... Wszystko jest ok... O czym Ty w ogóle mówisz?
- Przecież widze. Nie jestem ślepy. - Stanął na przeciwko mnie tak blisko że chciałam uciec.
- No to właśnie chyba jesteś ślepy, bo wszystko jest normalne? Pewnie za dużo Ameryki i już Ci do głowy odbija.
- Słucham?
- Um... Taki żart... No nie? - Próbowałam rozluźnić atmosferę, widząc, że Jai wziął wszystko aż za poważnie.
- Ok. Ale jak coś będzie źle, masz mi powiedzieć, jasne? Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i nic tego nie zmieni. - Jesteś pewny?
- Tak, oczywiście. - Powiedziałam, wymuszając uśmiech.
- Dobra, chodźmy już, bo Beau jeszcze mi zabierze dziewczyne - Chłopak zaczął się śmiać ze swojego żartu, który wcale mnie nie rozbawił.
- Alee... Ja musze wracać.
- Ej, Ariana dopiero przyleciała. Musicie się lepiej poznać.
- Zobaczymy się jutro. Ok?
- Uh, no dobra. To do zobaczenia.
- Tak, pa. - Odpowiedziałam, gdy on cmoknął mnie lekko w policzek. Um, co to było? Nigdy nie robił czegoś takiego, a jeszcze teraz ma dziewczynę...
Ruszyłam w stronę domu do którego było około 10 min. Jak zwykle się spóźnie, ale przynajmniej mam wymówkę. No i w końcu mogłam pomyśleć. W spokoju. Bez żadnych rozmów, szkoły, rodziców...
Pierwsza myśl która mi weszła do głowy to... Jai. Oczywiście, że on. A razem z nim Ariana. Było mi strasznie trudno patrzeć na nich razem. Uśmiechniętych. Szczęśliwych. Czułam jak powoli zaczynałam go nienawidzić. Może to prawda, że nie warto zakochiwać się w swoich znajomych? Nie mogłam znaleźć kogoś innego? Jest tylu chłopaków... W szkole... Nie no, teraz już przesadziłam. W szkole są sami idioci. Przed pójściem spać pomodlę się do Boga, żeby zesłał kogoś nowego i normalnego do szkoły. Oczywiście mam na myśli kogoś płci przeciwnej.
Dziwnie szybko dotarłam do domu. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam rodziców oglądających telewizję.
- Przepraszam za spóźnienie. - Zaczęłam.
- Oh kochanie, nie musisz się przejmować. Dzwoniła do nas Gina i mówiła że właśnie co przyleciała nowa dziewczyna Jai'a. To wspaniale, prawda? - Moja mama odwróciła do mnie głowę.
- Tak, oczywiście, Ariana jest ładną i utalentowaną dziewczyną. - Wypaliłam szybko.
- Poznałyście się?
- No właśnie dlatego się spóźniłam.
- Ah, ok. Idź się pouczyć i do spania. Jutro szkoła.
- Tsa... No to dobranoc. - Powiedziałam i zaczęłam wychodzić po schodach.
- Śpij dobrze. - Usłyszałam ciche odpowiedzi rodziców gdy wchodziłam do swojego pokoju.
Zamknęłam drzwi i oparłam się o nie. Powoli wypuściłam powietrze, chcąc żeby to wszystko się skończyło. Kiedyś lubiłam Ariane. I to bardzo. Ale odkąd dowiedziałam się że jest coś pomiędzy nią a Jai'em... Wszystko się zmieniło.
Ok, dzisiaj lekcje sobie odpuscze. Może uda mi się coś zrobić na przerwach. Miejmy nadzieję.
Wyjęłam z szafy piżamę, szybko przebrałam sie w pokoju, nie mając sił iść do łazienki. Klęknęłam przy łóżku i położyłam ręce na kołdrze, składają swoje dłonie razem. Jestem chrześcijanką, ale nie modle się zbyt często. Czasami chodzę z rodziną do kościoła. Lubie kościół. Jedyne miejsce w którym nikt nie ma prawa przerwać Ci w Twoich myślach.
Zaczęłam wymieniać prośby do Boga ale i dziękować mu za wszystko co mam. Oczywiście, nieodłącznym było, żeby poprosić go, żeby dajmy na to jutro w szkole pojawił się mega przystojny brunet z piwnymi oczami... Z góry Boże, dziękuje.
Przeżegnałam się i weszłam pod kołdrę. Ostatni raz spojrzałam na telefon i zasnęłam.
~
loooooool, przypadkowo weszłam tutaj, patrze, a tam nowy komentarz, haha. ale fajnie, coś takiego widzieć. no i postanowiłam że napisze nowy rozdział. czy będzie kolejny, nie wiem. jak bd komentarze, wejścia czy coś, to pewnie tak. z góry fajnie było zobaczyć ten komentarz :)
NO I PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz