wtorek, 12 marca 2013

ROZDZIAŁ 2

-Sam... Saam! - Czyżby ktoś mnie wołał? -Nie masz nic innego do roboty tylko spanie? - Tak... Cześć mamusiu. Też Cie kocham.
-Byłam zmęczona... - Odpowiedziałam ziewając.
-No dobrze, masz gościa. - I wtedy do pokoju wszedł starszy Brooks.
-Ooo, hej - Wstałam i od razu miłe powitanie.
-Cześć mała. Co tam?
-Zadajesz głupie pytania... - Poklepałam miejsce koło siebie, dając chłopakowi znak, żeby koło mnie usiadł.
-Czemu głupie? Normalne.
-No właśnie. W tym sens.
-O co ci znowu chodzi? Zawsze masz jakieś wąty. Nie możemy normalnie pogadać?
-Ejjj, spokojnie, żartowałam. Co ty taki nie w humorze? Stało się coś?
-Niee. Tak tylko mnie coś bierze chyba. Zaraziłem się gdzieś pewnie... Tyle.
-Przecież widze. Nie musisz udawać.
-Noooo too... Jai.
-Co Jai?
-No wiemy, że ty w nim sie tam... ten... no wiesz o co chodzi...
-Tak... I? - Kompletnie nie wiedziałam do czego zmierza. O tym, że podkochuje się w bliźniaku, wiedział tylko Beau i Daniel, a zawsze mówiłam im, żeby nigdy do tego nie wracali.
-I wiesz też że jemu podoba się Ariana... i że troche ze sobą pisali...
-Nom...
-Właśnie ona... to znaczy oni... tak jakby... razem. Są. - Razem? Brooks i Grande razem? To jest jakiś żart? Przecież oni mieszkają na dwóch różnych kontynentach... Nigdy nie widzieli się na żywo... Piszą ze sobą kilka miesięcy... Czułam jak łzy cisną mi się do oczu.
-Prosze, tylko nie płacz. Jai to mój brat, kocham go, ale za coś takiego mógłbym go zabić.
-Nie mów tak - Mówiłam już z płaczem - To nie jego wina. Ari zawsze mu się podobała, zawsze chciał z nią być. Jest milion innych chłopaków na świecie. Jakoś to przeżyje, tak? - Powiedziałam jednocześnie płacząc i śmiejąc się. Beau widząc to przytulił mnie i nie puszczał na kilka minut. Przyznam, nigdy nie czułam się tak jak teraz. Z jednej strony załamana, a z drugiej wiedziałam, że jestem coś warta, że mam kogoś kto mnie zawsze pocieszy. W końcu chłopak puścił mnie i zapytał radośnie
-To może pojedziemy coś zjeść?
-Jasne - Odpowiedziałam, przecierając nos husteczką. - To poczekaj w kuchni, ja się przebiorę.
-Ok - Beau wyszedł a ja szybko wzięłam zielony sweter i szare dresy.
Po chwili byłam już gotowa.
-Możemy iść. - Powiedziałam ruszając w strone drzwi,
-A ty gdzie?- Usłyszałam głos mamy.
-Coś zjeść. Mogę? Będe za 20 minut. - Podeszłam do niej i popatrzyłam oczami nie szczeniaka a głupiego konia, jak to mówi mój tata.
-20 minut. - Odpowiedziała, a ja pocałowałam ją w policzek
-Dziękuje. Chodźmy. - Wyszłam i usłyszałam jeszcze jak chłopak mówi do widzenia i zamyka drzwi.
-A może chodźmy po prostu się przejść? - Zapytał Beau obejmując mnie ręką.
-Może być. - I ruszyliśmy do przodu.
-Jak myślisz, kiedy się spotkają? - Powiedziałam spuszczając wzrok.
-Kto?
-Jai i Ariana.
-Musisz o nich myśleć? Patrz jaka piękna pogoda! Czyż nie cudownie jest mieszkać w tak malowniczej Australii? W tak zaczarowanym miejscu jak Melbourne? Słyszysz jak ptaki ćwierkają? Widzisz te niezwykłe kwiaty? Ich różnorodność? Bóg ma talent. - Zaczęłam się śmiać jak opętana. Na szczęście tym razem nie było wokół nas żadnych ludzi. Za to kocham tego chłopaka. Może rozśmieszyć nawet człowieka w żałobie.
-Przestań, haha,
-Co przestań? Nie ma przestań! W końcu się uśmiechnęłaś.
-Z tobą można się tylko śmiać. Nie dziw się.
-Ohh, nie przesadzaj. Bo się zarumienie... Nie wiem co powiedzieć... A może zatańczymy?
-Coo? Nie umiem...
-To chodź, naucze cie! - I wziął mnie za ręce. Myślałam, że pękne ze śmiechu.
Zaczął próbować tańczyć ze mną jakiś walc angielski, ale marnie mu to wychodziło.
-A teraz, mój popisowy numer! - Powiedział. I śpiewając, zakręcił mną tak, że wpadłam na jakiegoś chłopaka. Nie widziałam jego twarzy, lecz jak popatrzyłam w górę i zobaczyłam kto to jest i z KIM jest, osłupiałam.
No tak, oto popisowy numer Beau. Jak zwykle...

~

prosze. chciałam akcje rozkręcić później, ale, że wy jesteście niecierpliwi, trochę to przyspieszyłam :) mam nadzieję, że się spodobał :3
+ KOMENTUJCIE, PISZCIE CO WAM SIĘ NIE PODOBA, CO PODOBA. chce znać wasze zdanie i chce wiedzieć czy wgl ktoś to czyta.
+ postanowiłam, że rozdziały nie będe dodawać co tydzień. będą możliwe 2 razy w tygodniu :3

2 komentarze:

  1. yeah!! Jestem pierwsza. Wierna czytelniczka twojego bloga. Oczywiście cieszę się, że będziesz dodawać dwa razy w tygodniu rozdziały, gdyż jest to dla mnie zbawienie. Kocham twoją opowieść. Trzyma w napięciu. Zapraszam na mojego bloga -----> http://lovehatefriendshipfame.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. wlasnie znalazlam twoje opowiadanie i bardzo mnie zaciekawilo, szkoda ze jest na razie tam malo rozdzialow bo jestem bardzo ciekawa na kogo wpadla Sam! prosze dodaj szubko nowy rozdzial ;)

    OdpowiedzUsuń